ZA WOLNOŚĆ I LUD Logo 15.01.1965

Przyjechali podziękować za pomoc


Wesołą ucztę administratorów i żandarmów niemieckiego majątku Lipie pod Iłżą przerwało nagle pojawienie się w drzwiach sali kilku uzbrojonych postaci. Ręce do góry, ustawić się twarzą do ściany! – rozkazał wysoki brunet głosem nie znoszącym sprzeciwu i popartym wymownym gestem broni. Zaskoczenie było kompletne. Wszyscy zbaranieli. Ów wysoki brunet i jego ludzie, którzy tymczasem rozbiegli się po sali za uzbrojonymi żandarmami, to dobrze znani wszystkim pracownikom majątku jeńcy radzieccy, doprowadzeni tu na roboty z pobliskiego obozu w Kruszynie. Tylko jeden z biesiadników, miejscowy weterynarz Podbielski, zdobył się na gest sprzeciwu. Jego próba pohamowania zuchwałych przybyszów, przywołania ich do porządku, zgaszona została tęgim kuksańcem, po którym znalazł się na podłodze.  Skorzystał z tego zamieszania dowódca straży i rzucił się ku oknu, ale został trafiony. Pozostali hitlerowcy nie stawili oporu. Gdy zebrano od nich broń, jeńcy radzieccy ulotnili się z sali również szybko, jak tu weszli. Chwilkę słychać było jeszcze za oknami  nawoływania w języku rosyjskim i gruzińskim, po czym wszystko ucichło...

Tego wrześniowego wieczoru 1943 roku grupa 21 jeńców radzieckich, zamiast za druty obozu w Kruszynie, skierowała się na wschód ku Wiśle. Prowadził ją piotr Mikos, dowódca grupy dywersyjnej BCh w powiecie kozienickim. Weterynarz Podbielski, mimo że on jeden tylko z miejscowych pracowników majątku został dość brutalnie potraktowany podczas akcji jeńców, miał tego wieczoru szczególny powód do zadowolenia. Całą bowiem scenę rozbrojenia hitlerowców podczas uczty omówił uprzednio z przywódcą jeńców, wysokim brunetem, Szałwą Babunaszwili. W celu urozmaicenia zakąsek, a przez to zwabienia wszystkich Niemców, nie pożałował nawet prosiaka, co prawda z wyraźnymi oznakami słabego zdrowia i gdy już goście się zebrali, dał znać o tym jeńcom. Ci włamali się najpierw do magazynu broni, skąd zabrali erkaem, dwa pistolety maszynowe i pewną ilość granatów, a następnie zaskoczyli ucztujących. Była to trzecia i ostatnia ucieczka więźniów obozu w Kruszynie. We wszystkich trzech przypadkach. Pomoc uciekinierom okazała miejscowa ludność i okoliczni partyzanci. Zawdzięczając tej pomocy oraz swej woli walki z najeźdźcą, b. Więźniowie Kruszyny dotarli najkrótszą drogą do Wisły, przeprawili się na drugi brzeg i jako oddział partyzancki podążyli przez Lubelszczyznę, śmiało stawiając czoła oddziałom hitlerowskim. Minęły lata, ale o okazanej im pomocy, dzięki której mogli ponownie przyczynić się z bronią w ręku do zwycięstwa nad faszyzmem, nie zapomnieli. Z Gruzji, bo tam jest ich ojczyzna, pisali do ambasady radzieckiej w Warszawie z prośbą o skontaktowanie ich z przyjaciółmi okresu okupacji na kielecczyźnie.
Szczegóły relacji tamtych wydarzeń zamieściły „Chłopska Droga” i „Izwiestia”. Odnaleźli się: dr wet. Tadeusz Podbielski, Piotr Mikos i Antoni Lipiec, który przeprawiał ich przez Wisłę, nocą w świetle rakiet wystrzeliwanych przez hitlerowców. Rezultatem nawiązanych kontaktów był najpierw gościnny wyjazd pp. Podbielskich do Gruzji, a ostatnio wizyta w Polsce Szałwy Babunaszwili i jego ziomków - Szałwy  Kobiaszwili i Lewana Gamcemlidze. Gości podejmował Zarząd Główny Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, który umożliwił im zwiedzenie naszego kraju i odnowienie kontaktów z przyjaciółmi w Kieleckiem, a następnie urządzili w Warszawie spotkanie z przedstawicielami prasy i świata kombatanckiego. Trzej byli partyzanci podzielili się swymi przeżyciami i wrażeniami z Polski oraz raz jeszcze wyrazili serdeczne podziękowania dla polskich partyzantów i ludności Kielecczyzny za współpracę i pomoc w okresie okupacji. Przewodniczył spotkaniu wiceprzewodn. ZG TPP-R i wiceprezes Rady Naczelnej ZboWiD Józef Ozga-Michalski. Na spotkaniu w siedzibie ZG TPP-R był także  obecny gość ze Związku Radzieckiego, zwycięzca w konkursie „20 lat Polski Ludowej” ogłoszonym przez pismo radzieckie „Sowietskaja Rosija”, Sasza Smirnow.
Dzięki uzyskanej w konkursie nagrodzie, jaką stanowił wyjazd bezpłatny do Polski, poznaliśmy w osobie Saszy Smirnowa sławnego  „Saszkę – Radzistę” – byłego radiotelegrafistę z oddziału partyzanckiego płk. Mieczysława Moczara.                           




Zapisz
rtf
Archiwum dr. Podbielski