| |
MEDYCYNA WETERYNARYJNA | Logo | 01-1965 |
|
|
|||
| Lekarz wet. T. Podbielski
gościem honorowym partyzantów gruzińskich. |
|
||
|
|
|||
|
W listopadzie 1964 r. powrócili z kilkutygodniowej
wycieczki po Gruzji lek. wet. Tadeusz Podbielski z żoną Zofią. Państwo Podbielscy
bawili w Gruzji na zaproszenie grupy partyzantów gruzińskich, którzy w ten
sposób chcieli się im wywdzięczyć za odważną pomoc udzieloną w czasie ciężkich
lat okupacji hitlerowskiej.
W tym czasie bowiem grupa Gruzinów - jeńców radzieckich przebywała w tzw. „Liegenschaft" Lipa (utworzonym przez Niemców w ramach Truppen-Ubungsplatz Mitte pod Radomiem, na gruntach wywłaszczonej wsi Lipa) w charakterze grupy ochronnej pod dowództwem i „opieką" niemieckiego feldfebla. Kol. Podbielski, który dojeżdżał do Lipy dla pełnienia swych obowiązków lek. wet., najpierw przez żonę udzielał Gruzinom pomocy żywnościowej i wiadomości o sytuacji na frontach, a potem wszedł z nimi w porozumienie, umożliwiając i współorganizując zamach na miejscowe władze niemieckie, rozbrojenie ich (przy czym jeden z Niemców zginął) oraz ucieczkę do lasu. Następnie w porozumieniu z miejscowymi władzami BCh, których był członkiem, dostarczył uciekającym przewodników, którzy szczęśliwie przeprowadzili ich poza teren zagrożony i zorganizowali udaną przeprawę przez Wisłę - do lasów parczewskich. Z 20 wyprowadzonych Gruzinów 13 zginęło potem w walkach partyzanckich, pozostałych 7 szczęśliwie przetrwało wojnę i wróciło do ojczyzny. Co do kol. Podbielskiego, to podczas zamachu na Niemców, stosownie zresztą do umowy, został pobity przez Gruzinów, co odwróciło od niego podejrzenia okupantów tak, że szczęśliwie uniknął represji. Od 1945 roku jest powiatowym lekarzem wet. w Międzyrzecu na Ziemi Lubuskiej. Gruzini po ukończeniu wojny chcieli odszukać swego wybawcę, ale nie znali jego nazwiska - wiedzieli tylko, że jest lekarzem wet. z okolic Radomia i że żona jego biegle mówi po rosyjsku. Wreszcie jeden z nich Szałwa Babunaszwili wysłał w roku 1964 list do czasopisma „Chłopska Droga" z prośbą o skierowanie apelu o informację do mieszkańców wsi pod Radomiem. List pod tytułem „Kto zna tego lekarza?" ukazał się w numerze niedzielnym gazety z dnia 17.V.1964 r., osiągając od razu pożądany skutek. Na list odpowiedzieli współuczestnicy akcji pomocy; inspektor rejonu BCh p. Antoni Lipiec z Głowaczewa (pseudo Zygand) oraz pełniący rolę przewodnika p. Piotr Mikos z Radomia (pseudo Ptak) wówczas kierownik grupy dywersyjnej BCh. Poszukiwanym lekarzem okazał się lek. wet. Tadeusz Podbielski (pseudo „Łomża"), pełniący w BCh obowiązki „żywej gazety" - za jego pośrednictwem rozchodziły się wiadomości podtrzymujące ducha lub sygnalizujące niebezpieczne dla Polaków posunięcia okupanta (Chłopska Droga 1964, nr 58 z 19-22. VII. 1964 r.). Po uzyskaniu tej wiadomości pozostali przy życia partyzanci oraz władze gruzińskie zaprosiły kol. Podbielskiego z żoną do Gruzji. Przyjęcie było nadzwyczajnie serdeczne, co znajdowało wyraz na organizowanych na ich cześć licznych przyjęciach prywatnych i urzędowych. Podbielscy przeprowadzili szereg spotkań z młodzieżą szkolną pionierską i komsomolską, stwierdzając wszędzie wielkie zainteresowanie Polską i ogromną życzliwość dla naszego kraju. Ja pożegnanie ofiarowano im piękny album z fotografiami z ich pobytu, oraz zaproszenie na coroczny pobyt w jednym z pięknych sanatoriów gruzińskich. Fotografia: T. Podbielski z żoną u swych przyjaciół w Gruzji. (Stoją ad lewej): Szałwa Iljicz Kobijaszwili z Tbilisi, Tadeusz i Zofia Podbielscy, Mamcemlidze Lewan Wożdienowicz z Tbilisi, Szałwa Serapianowicz Babunaszwili z Schałtubo - przywódca grupy partyzanckiej, Grigor Melitonowicz Modebadze. |
|||
| |
T. J. | Zapisz rtf |
|