| |
MAGAZYN KURIER SZCZECIŃSKI | Logo | 27-29.01.1984 |
|
|
|||
| Preparaty dra Tadeusza Podbielskiego. | Lekarstwo ostatniej szansy |
||
|
|
|||
|
Śmiertelnie chory Melchior Wańkowicz podczas swej
ostatniej wizyty u dr. Tadeusza Podbielskiego postawił sprawę szczerze: poprosił
doktora o 3 lata życia. Mistrz pióra dostał wraz a odpowiednią porcją zaleceń
butelki z preparatem TP-1 i TP-2. Zażywał je i żył jeszcze 7 lat.
Ilu ludziom sławnym czy szaraczkom dr Podbielski
przedłużył życie i złagodził ból, sam nie potrafił zliczyć. Ostatnio telewizja
zaprezentowała 35-minutowy film o 81Ietnim doktorze weterynarii Tadeuszu
Podbielskim, Pokazano wiele ujęć bunkrów w okolicach Międzyrzecza, gdzie
doktor mieszka od 1945 roku, wiele malowniczych widoczków, ale nie przedstawiano
uporu z jakim doktor mimo obojętności ludzi zdrowych) usiłuje wywalczyć dla
chorych prawo obywatelstwa swych preparatów, które bez przesady można nazwać
lekarstwem ostatniej szansy.
- W 1945 raku skierowany zostałem na Ziemie Odzyskane, do Międzyrzecza, aby _ zorganizować służbę weterynaryjną wspomina dr Podbielski. - Choć były tu wspaniale łąki i pastwiska, krowy nie chciały w niektórych rejonach jeść, chudły i padały. Rolnicy zaczęli przenosić się w inne okolice. Przekazałem wtedy próbki siana, wody i gleby do analizy. Odpowiedź nadeszła 28 maja 1950 roku. Była to dla dr. PodbieIskiego i jego wynalazku historyczna data. Wyniki analizy głosiły, że stwierdzono w próbkach obecność jonów manganu przy braku obecności kobaltu i miedzi. Ówczesne podręczniki farmacji głosiły, iż kobaltu nie stosuje się w lecznictwie. Doktor postanowił jednak zaryzykować. Powierzonych sobie zwierząt nie chciał narażać, wypróbował więc na sobie toksyczność dawki. Żona Zofia, widząc to - zażyła również. Od tego czasu oboje sędziwi obecnie małżonkowie są stałymi użytkownikami mikroelementów. Gdy pierwsza dawka nie tylko im nie zaszkodziła, ale nawet wyraźnie wpłynęła na poprawę samopoczucia i wzrost sił witalnych doktor mógł rozpocząć kurację bydła. Zauważył wówczas, że tam gdzie ono choruje również szczególnie dzieci i kobiety cierpią na pewne dolegliwości. Podzielił się swymi spostrzeżeniami z miejscowymi lekarzami. Namawiał ich aby wspólnie z nim przystąpili do badania preparatu złożonego z mikroelementów pod kątem zastosowania w leczeniu ludzi. Nikogo nie zdołał zainteresować. Stwierdził natomiast rozpad guza nowotworowego u psa, którego miał uśpić, poił swym preparatem. Polecił sanitariuszom aby dostarczali mu zwierzęta z guzami. Efekty lecznicze były tak imponujące, iż jeden z sanitariuszy zwrócił się do lekarza z błagalną prośbą o pomoc dla bliskiej mu kobiety, która została już wypisana z Instytutu Onkologii w Gliwicach, dla której nie widziano już ratunku. Rozpoznanie: rak macicy. Kobieta cierpiąca straszliwe bóle, nie przyjmowała już pokarmów, o leczeniu nie chciała już słyszeć, marzyła o śmierci. Podawano jej preparat w napojach. Wyzdrowiała i żyła jeszcze 17 lat. Zaczęli zgłaszać się inni chorzy, szczególnie ci wypisani jako beznadziejnie chorzy z Instytutu Onkologii. Wyleczonym doktor polecał zgłaszać się na badania do tego instytutu. Efektem było pismo otrzymane przez doktora 18.I.1957 r. podpisane przez dyrektora instytutu, w którym prosił on doktora, aby ujawnił metodę ratowania życia ludziom, których dni miały być już policzone. Dr Podbielski błyskawicznie zjawił się w instytucie z próbkami preparatu przekonany, że wreszcie jego mikroelementy zaczną służyć ludziom na szerszą skalę. Powitano go z uznaniem, obiecano przeprowadzić stosowne analizy TP-1 i TP-2. Ale choć doktor monitował, do dziś nie znaleziono na to czasu. Mimo tego preparat został zbadany. Stało się to za przyczyną pary bliźniaków, które matka nazwała „dziećmi mikroelementów" w dowód wdzięczności dla doktora. Wcześniej bez preparatu nie mogła bowiem donosić żadnej ciąży. Rodzice z bliźniakami po latach znaleźli się w USA. Jedna z bliźniaczek poszła tam na studia biologiczne. Gdy wyjaśniła profesorowi dlaczego rodzice nazywają ją i siostrę „dziećmi mikroelementów zaproponowano aby poddała preparat badaniom. Przyznano na to fundusze i laboratorium ze zwierzętami doświadczalnymi. Dzięki temu profesor otrzymał informację iż jego preparat zawiera 33 pierwiastki. Było to w roku 1976. W kraju nadal doktor bezskutecznie dobijał się ze swoim preparatem do drzwi gabinetów w różnych instytucjach i Ministerstwie Zdrowia. Nigdzie oficjalnie nie znajdował uznania, dopiero, gdy kogoś zmogła śmiertelna choroba trafiał do niego - ale już jako pacjent. Kto dotrze do doktora Podbielskiego do Międzyrzecza, albo do mieszkania w Warszawie, gdzie przyjmuje co miesiąc przez kilka dni ten staje się szczęśliwym posiadaczem mikroelementów. Ile jednak osób jest w stanie dostać się do doktora? Jeśli zdecydują się na wielogodzinne stanie w kolejce to najwyżej kilkaset dziennie. Mój preparat nie jest żadnym eliksirem życia - powiada dr Podbielski - to po prostu wodny roztwór różnym mikroelementów. Ja nie udaję pogromcy chorób, wzmacniam tylko siły obronne organizmu, łagodzę ból i cierpienie, przedłużam życie. TP-1 i TP-2 powinni przyjmować nie tylko ludzie przekreśleni już przez tradycyjną medycynę jako nieuleczalni, winno się go stosować także profilaktycznie. To jest jakby biogenny stymulator. Dlatego nie robię z moich osiągnięć tajemnicy, od 1950 roku usiłuję zainteresować moim odkryciem oficjalną medycynę, niestety wciąż bez odzewu. Być może telewizyjny film o lekarzu uzdrawiającym mikroelementami stanie się przełomem. Co prawda anonimowo ale jednoznacznie w filmie tym wypowiedział się jeden z wybitnych naukowców krakowskich stwierdzając, że „obecnie podobne preparaty stosowane są już za granicą. Jednak pierwszym, który zastosował w Polsce a chyba i na świecie sole kobaltu w lecznictwie jest Tadeusz Podbielski. Ponieważ wszystkie te preparaty są już właściwie przyjęte w farmakologii nic nie stoi na przeszkodzie, by je wprowadzić” – stwierdził naukowiec. Czy sędziwy wynalazca dożyje czasów, kiedy jego preparat można będzie nabyć w aptece? Jemu i sobie należy tego życzyć. Na razie, nim TP-1 i TP-2 są bardzo trudno osiągalne przekazujemy kilka zaleceń doktora:
Waldemar Uchman („Ekspress Ilustrowany”) |
|||
| |
Waldemar Uchman. | Zapisz rtf |
|